Serock: jak to było...
Wednesday, 12 October 2011 15:14
Tylko 10 dni jest potrzebne, żeby dziesięciu Polaków dogadało się ze sobą i stworzyło gazetę pełną obalenia mitów o Ukraińcach i odkrywania Białorusi...
Dziesięciu Białorusinów, Polaków i Ukraińców, których połączyła pasja dziennikarstwa, spędzali czas na wspólnym obozie dziennikarskim w miasteczku Serock - w pełnym jesieni ośrodku, gdzie nad Narew prowadzi kręta ścieżka.
Gdzie zamiast kolacji można zamówić kiełbaski prosto do ogniska i śpiewać, póki starczy sił i wiedzy a potem - słuchać i uczyć się piosenek sąsiadów. Albo też realizować się w innych, bardziej indywidualnych rodzajach twórchości.
Ale to wszystko wieczorem. A w ciągu dnia - 30 studentów, amatorów dziennikarstwa, pod opieką doświadczonych trenerów, uczyło się podstaw pracy z kamerą foto, z grafiką; poznawali teorię, etykę i zasady dziennikarstwa. Odwiedziliśmy także Agorę i redakcję tygodnika Newsweek.
Bliżej końca obozu - jako dowód na to, że wszystko jest możliwe (wystarczą dobre makiety i trochę pomysłowości) - stworzyliśmy trzy duże, ciekawe i bogate w treści oraz tematy qmamy. Są pełne żartów, wierszy, wideo i dźwięków, ale też poważnych i istotnych dla wszytkich trzech krajów tematów.
Czego nie wolno czytać, a o czym mówić w BIałorusi? Ukraińska i polska spuścizna historyczna - czy obchodzi to dzisiejszą młodzież? Co to znaczy być dziennikarzem i gdzie uprawianie tego zawodu jest łatwiejsze? A gdzie ciekawsze? Kto z nas pije więcej (mleka)? Ile tysięcy kilometrów można przejechać na rowerze, mając 80 lat? I jak się żyje starszym ludziom w naszej części Europy? A jak gdzie indziej? Te oraz inne tematy interesowały naszych redaktorów i dziennikarzy; oto wynik ich pracy:
I nie szkodzi, że te gazety kosztowały swoich "rodziców" - autorów parę niedospanych nocy. To było tego warte. I przeczytawszy je, a także po rozmowach z uczestnikami twierdzimy też: to było tego warte. Te 30 osób wrócą do swoich miast i krajów już trochę inni. Mądrzejsi. Otwarci. Bardziej tolerancyjni. Wyczuleni na inność.
A odespać można przecież i w domu... Ważne, że obóz się udał.
Po powrocie do domu Ukraińska ekipa nie osiadła na laurach. Efekt ich pracy przeczytacie tutaj!
















